Kujawsko-pomorskie: Starorypin (pow. Rypin)
Kujawsko-pomorskie: Starorypin (pow. Rypin)
Działająca od wiosny 2013 r. biogazownia rolnicza w Starorypinie, o mocy 1,9 MW, jest pierwszym w Polsce tego typu obiektem wybudowanym przez grupę rolników. Wydatnie wspierał ich w tym przedsięwzięciu starosta rypiński i wójt gminy wiejskiej Rypin.
Większościowym udziałowcem w spółce „Biogazownia Rypin”, będącej inwestorem instalacji w Starorypinie, jest Spółdzielcza Grupa Producentów Trzody Chlewnej, skupiająca 16 rolników. Zaś mniejszościowym - firma „Wiatrak”, do której należy elektrownia wiatrowa o mocy 2,8 MW, usytuowana w sąsiedztwie wybudowanej biogazowni. Swój wkład w inwestycję ma także Spółdzielnia Samopomoc Chłopska oraz dwóch inwestorów prywatnych. Spółką „Biogazownia Rypin” kieruje Janusz Cieszyński, rolnik, zajmujący się hodowlą świń.
Grupa rolników spod Rypina, która chciała wybudować – na swoim gruncie w miejscowości Starorypin Prywatny - biogazownię rolniczą, nie dysponowała wystarczającym do tego kapitałem. Dlatego doprosiła do swego przedsięwzięcia innych inwestorów. Ci zainteresowali się nim m.in. dlatego, że biogazownia miała być korzystnie zlokalizowana. To znaczy niedaleko miasta Rypin, do którego sieci ciepłowniczej mogła trafiać energia cieplna produkowana przez biogazową instalację w Starorypinie.
Rysunek 3. Biogazownia w Rypinie

Źródło: Inwestor biogazowni w Rypinie
W realizacji przedsięwzięcia znacząco pomogli bracia Tyburscy: Marek, który jest starostą rypińskim oraz Janusz, sprawujący funkcję wójta gminy wiejskiej Rypin. W jaki sposób przyczynili się do budowy biogazowni? Zaczęło się od tego, że Marek Tyburski, jeszcze jako szef wydziału rolnego w rypińskim starostwie, mobilizował rolników z okolic Rypina hodujących świnie do założenia grupy producenckiej i pomagał im przebrnąć przez związane z tym procedury. W efekcie powstała Spółdzielcza Grupa Producentów Trzody Chlewnej, która niedługo po swym powstaniu postanowiła wybudować biogazownię rolniczą w Starorypinie i zasilać ją gnojowicą ze swych gospodarstw oraz kukurydzą z własnych pól. Marek Tyburski był już wtedy starostą rypińskim, a jego brat, Janusz – wójtem gminy wiejskiej Rypin. Obydwaj poparli pomysł budowy biogazowni w Starorypinie, ponieważ uznali ją za inwestycję prorolniczą, a więc korzystną dla tej okolicy, bo zarówno powiat rypiński, jak i gmina wiejska Rypin, mają charakter rolniczy. Dzięki temu formalności związane z budową biogazowni na szczeblu gminy i powiatu poszły bardzo gładko. Równie ważne było to, że poparcie starosty i wójta stworzyło dobrą atmosferę wokół tej inwestycji. Gdy mieszkańcy pytali ich, czy planowana biogazownia będzie śmierdzieć lub czy będą wiązać się z nią jakieś inne niedogodności, starosta i wójt rozwiewali te obawy, twierdzili, że to będzie proekologiczne przedsięwzięcie. Ich postawa znacznie przyczyniła się do tego, że nie doszło do protestów społecznych przeciwko temu przedsięwzięciu.
Na powstaniu biogazowni w Starorypinie korzystają okoliczni rolnicy (nie tylko ci, którzy są jej współwłaścicielami), ponieważ stworzyła im ona bardzo dobre warunki współpracy. Gospodarzom, którzy podpiszą z nią umowę na uprawę kukurydzy, spółka „Biogazownia Rypin” gwarantuje nasiona, usługę siewu, zbiór oraz transport zebranego surowca. A także, co bardzo ważne, rolnik ma zagwarantowaną minimalną cenę kukurydzy przed podpisaniem umowy. Hodowcy trzody chlewnej nie martwią się już przykrymi zapachami uwalniającymi się podczas rozlewania gnojowicy na polach, bo biogazownia używa jej do produkcji biogazu, a oddaje substrat pofermentacyjny pozbawiony przykrego zapachu.
Skorzystało także pobliskie miasto Rypin.
Na powstaniu instalacji biogazowej w Starorypinie skorzystało także pobliskie miasto Rypin. Jej właściciele wybudowali bowiem na swój koszt ciepłociąg, łączący ich biogazownię z siecią ciepłowniczą Rypina, należącą do Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Dzięki temu ciepło produkowane z biogazu jest wykorzystywane do ogrzewania wielu budynków w Rypinie. Smutkiem napawa jedynie fakt, że biogazownia w Starorypinie jest na razie nierentowna. Ze względu na niską cenę zielonych certyfikatów i na to, że nie przysługują jej tzw. żółte certyfikaty. Nie przysługują jej, bo inwestorzy dostali na budowę dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ale z programu, który wykluczał wspieranie instalacji tzw. wysokosprawnej kogeneracji.


Strona została utworzona dzięki dofinansowaniu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jej treść odpowiada wyłącznie Fundacja na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa.